Kirgistan cz.3 - Ciężka przeprawa pod Engliczek i kopalnia Żyrgalan (2023)

 Na śniadanie wbijam chyba do najbardziej znanej sieciówki w całej Kirgizji Big хашан. Haszany przypominają pączusie z mięsnym farszem do tego ostry sosik za 60 som =3zł można się najeść fest, nie radzę zamawiać na wynos bo sos wlewają do reklamówki ;)

Po drodze mijam pamiętnik z wojny w Afganistanie z którym w ostatnim czasie pojednał się Tadżykistan przez co granice z Kirgistanem są zamknięte a relacje sąsiedzkie nie są najlepsze.



Wujek Lenin strąca szyszki z sosen

Docieram do ostatniej wioski Ak-Bulek, i ostatni sklepik w którym nic nie ma, kupuje tylko srajtaśmę szorstką jak papier ścierny. Dalej już tylko jurty pasterzy, śnieg i szutrowa droga z resztkami sowieckiego asfaltu. 
  Zabieram się ze starszym małżeństwem, jadą na ryby i częstują mnie kumysem (sfermentowane końskie mleko duma narodowa Kirgizji) da się to nawet wypić kwaskowe ale zapach jak stare gacie 😝
Mówią że jeśli będę pił szklankę dziennie przez 10 dni, nie zachoruje przez cały rok . 
To już wolę zabrać L4 :D

Drogę tarasują nam owcarze, przebijamy się mozolnie, tym razem krowy jakoś się trzeba przetarabanić , cholera znowu kolumna owiec !

Małżeństwo zatrzymuje się przy rzece, rozkładają wędki i tu kończy się nasza wspólna podróż, jeszcze łyk kumysu (o zgrozo) i dalej muszę sobie radzić sam.

Z 36 stopniowego upału następuje znaczny skok temperatur, trzeba ubrać grubsze ciuchy.

Odkąd wznowiono prace wydobywcze w kopalni Engliczek, ruch ciężarówek jest całkiem spory. Nie długą chwilę później załapuje się na chińską wywrotkę .

Jedziemy w pięciu w kabinie i tylko jeden gada po rusku, i pyta się czy mam przepustkę. Cholera zapomniałem o tym na śmierć mogą być problemy.

 

Gruzawik niespiesznym tempem wspina się na wyższe partie Tien Shanu (Czarny Kamień) Pasterze rozganiają bydło z drogi i pomagają nam przejechać.

Po ok 4 godzinach dojeżdżamy do posterunku, wychodzi pogranicznik z kałasznikowem i sprawdza nasze dokumenty. Karze mi wysiadać z kabiny, chłopaki mogą jechać dalej a turist zostaje. 😞 Niech to szlag, gdybym miał rakietę fajek to może by szło ich przekupić pieniędzy nie chcieli. 

Engliczek leży w strefie przygranicznej z Chinami i trzeba mieć specjalne pozwolenie na wjazd które można wyrobić w Karakolu lub przez internet. 

Wg mapy zostało mi ok 26 km do celu ale muszę zawrócić. Dreptam tak już z 2 godziny i nagle wypatrzyłem przez lornetkę bandę świstaków. 

 

 Janusz na balkonie, obczaja co się odjaniepawla na osiedlu ;D

W końcu szczęście się do mnie uśmiecha zatrzymuje się kamaz. Chłopaki Sasza i Siroga wracają z rozładunku do Karakola

Droga trudna i niebezpieczna, liczne serpentyny zakrętów a mimo to chłopaki pozwolili mi wsiąść za kierownice 😍W końcu też jestem kierowcą zawodowym, nauczony jazdy na automacie w europejskich realiach, miałem nie lada gratkę opanować kamaza. Tu trzeba użyć na prawdę siły by wrzucić bieg w dolnej czy górnej skrzyni. 

Kamazista Pioter :D

    Widać pierwsze jurty i to nie takie dla turystów.

Zatrzymałem się w Ak-bulek, zanim będę załatwiał papiery chce zwiedzić sztolnie w Żyrgalanie która to polecił mi znajomy. Zapisałem kontakt do kamazistów, jutro wieczorem znów pojadą do Engliczek. Idę przez wioskę i miejscowe dzieciaki się śmieją głupkowato ze mnie '' haha turysta niczego nie rozumie'' 

Dobrze że chociaż kamieniami nie rzucali.  

 Tak jak Albania jest krajem mercedesa tak mogę śmiało stwierdzić że Kirgistan jest krajem audi, najbardziej populary model spotykany na drogach to audi 80 i 100 takim też dojechałem do wioski Żyrgalan gdzie znajduje się kopalnia węgla. 

Jest już ciemno a ja bez dachu nad głową (bardziej chodziło aby zostawić plecak podczas eksploracji) Pomagają mi rosyjscy turyści Siergiej i Lena znajdujemy Guest hause z płyty osb, gospodarze dopiero co otwierają biznes i jestem ich pierwszym gościem, stół aż ugina się od żarcia, i się pitają skąd tak dobrze znam rosyjski ? - Cóż oglądałem kiedyś taki serial o kamazistach ''Dalnobolshiki''😂 Nastaje ranek pora na zwiedzanko.



 Sztolnia okazuje się częściowo zalana więc chodzę po wiosce i pytam mieszkańców czy nie mają jakiś gumofilców pożyczyć.                                                                  

 Kirgijskie sapagi
Pozostaje tylko włączyć latarkę i zanurzyć się w otchłań.



Aby jak najmniej się zamoczyć idę tip topami po szynach trzymając się przewodów które dawniej zasilały kolejkę, widać już pierwsze wagoniki.                 








Im dalej idę tym bardziej stan stropu się pogarsza, deski są już mocno zbutwiałe

Udało się pokonać maksymalnie ok 1km dalej korytarz już był całkowicie zawalony, spod popękanych desek cyklicznie osypują się kamienie do wody, tu na prawdę można poczuć grozę. Pora się ewakuować !!

Nagle przy wyjściu pojawiają się krowy



Oddaje kalosze dziadkowi i ruszam z powrotem łapać stopa do Karakolu załatwiać dokumenty.  CDN

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Abchazja cz.1 - Akarmara niknące w oczach górnicze miasteczko 2024

Rosja - Karaczjo-Czerkiesja 2024

Obwód Kaliningradzki cz.1 pierwsze zetknięcię z Rosją 2024