Obwód Kaliningradzki cz.2 Opuszczona szkoła w Golowkino 2024
Niestety Bałtyjska nie uda mi się za bardzo pokazać, pełno tu wojskowych, marynarzy i weteranów inwalidów z frontu Ukrainy. A cmentarzysko statków które chciałem odwiedzić okazuje się niedostępne. Kaliningrad słynie z bursztynu, przypomniałem sobie jadąc przez Jantarnyj, ale zabrakło mi dwóch rzeczy, latarki ultrafioletowej i nocnego sztormu. Z resztą cholera wie czy początek lata do dobry okres na szukanie bursztynu ? Choć z drugiej strony można go pomylić z iperytem, na dnie Bałtyku spoczywa ponad 40 000 ton beczek z bojowymi środkami trującymi, które powoli ulegają korozji i co jakiś czas co nieco wycieknie. 😉
Uderzam więc do Svietlogorska przejechać się kolejką linową. I w zasadzie nic tu więcej ciekawego niema, typowa kurortowa imprezowania. Sprzedawcy, z grymasem na twarzy że ktoś w ogóle ma czelność do nich pochodzić i czegoś chcieć.
Resztę dnia pluskam się w falach Bałtyku, a nad głową krążą śmigłowce wojskowe.
Kolejnego dnia docieram do wioski Golovkino gdzie znajduje się opuszczona szkoła. I pierwsze co rzuca mi się w oczy to budka telefoniczna, coś już niebywałego w naszej rzeczywistości. 😱 Ciekawe czy jest na chodzie ? W całym pobycie w Kaliningradzie naliczyłem ich kilka.
Zbliżając się do szkoły, komary tną jak opętane, dlatego należy jak najszybciej znaleźć wejście do budynku. O dziwo nikt tego przybytku nie pilnuje.
Może tutaj pójdzie lepiej niż w Naddniestrzu. https://betonowylatawiec.blogspot.com/2024/01/modawia-cz2-naddniestrze-liman-2023.html
W kantorku sali gimnastycznej jest jakieś składowisko kostiumów w tym radzieckie mundury wyjściowe.
Pianino Ukraina jak najbardziej na chodzie, eh szkoda że do instrumentów mam dwie lewe ręce.
Uwielbiam takie malowidła ale tu ewidentnie zabrakło Ceburaszki i krokodyla Gieni 😒
Po eksploracji wróciłem do swojego januszowozu zaparkowanego pod sklepem, a tam miejscowe antki siedzą przy sklepowym stoliku z piwkiem i komentują coś o polaku co on tu szuka ? Kiedy tu przyjechał ?Jakoś specjalnie mnie to nie dziwi, nic tu po mnie, jadę dalej.
Malowniczo wyglądają te domy wzdłuż kanału Polesskiego.
Na noc zatrzymałem się w Zaliwnie, na kolację sztuczny kawior 😋
Po solidnej dawce snu pod cmentarzem, docieram do Bolszakowa, gidzie postanowiłem rozeznać się czy jest sens jechać do Sowietska gdyż tędy było by najbliżej do Lipawy na Łotwie. Niestety po kilku jednoznacznych odpowiedziach miejscowych przejście graniczne w Sowietsku można przekroczyć ale tylko pieszo, a samochód musiałbym zostawić. Taka opcja nie wchodzi w grę więc trzeba się tłuc przez Czerniachowsk i Gusiew do przejścia Kibarty.
Docieram do Gusiewa, tam robię ostatnie zakupy i tankuje auto po korek, już więcej nie będzie ropy za 3 zł szkoda że nie zabrałem kanistrów. W samym mieście znajdują się koszary wojskowe, wydawać by się mogło częściowo opuszczone ale to już za mocna szkoła jazdy jak dla mnie. 😄
W samym centrum Gusiewa znajduje się przepiękny Kościół Wszystkich Świętych ku pamięci żołnierzy poległych podczas I wojny światowej
No i koniec końców docieram do granicy Czernyszewskoje - Kibarty. Po stronie rosyjskiej czeka mnie jeszcze miła rozmowa z pogranicznikami i przegląd galerii zdjęć, szczególnie interesują ich te ze szkołą, a po stronie litewskiej trzepanko na kanale. Pograniczników martwi wyciek oleju z uszczelek turbosprężarki, miejmy nadzieje że passatelli wytrzyma całą objazdówkę.
CDN
Komentarze
Prześlij komentarz