Kirgistan cz.6 - Ruiny szkoły, Naryn, Kopalnia soli Tuz i opuszczony kurort (2023)

 Kadzhi-Say to jedno z najciekawszych miejsc jakie udało mi się zwiedzić w moim dwutygodniowym  pobycie w Azji centralnej, fajnie spędziliśmy te 3 dni z chłopakami, no ale trzeba ruszać dalej a już nie wiele czasu zostało do odlotu. Zanim jednak opuszczę tą klimatyczną wioskę zwiedzam na szybko opuszczoną szkołę, mimo że w środku nic nie ma oprócz sterty gruzów to urzekają mnie dziecięce malowidła które się jeszcze ostały na ścianach .





''Prijatnego appetita'' - smacznego a to znaczy że tu musiała być stołówka



Wyschnięte koryto rzeki a na horyzoncie hałdy czerwonoziemu w różnych odcieniach


Dom w rurze czy tu żyją rurkowce ? Tego nie wiem ale na pewno będziecie nocować w takich na Elbrusie Swoją drogą ciekawe czy ściany są jakoś zaizolowane od temperatur czy to tylko goła blacha.

Jadę tip topami autostopem w stronę Narynia akurat los tak chce że zatrzymuję się w ciekawych miejscach no chyba że widzę coś ekstra to proszę kierowcę żeby mnie wysadził mimo że jedzie prosto do miejsca docelowego. Nie przejmuję się tym zbytnio bo wiem że to nie Europa i zaraz złapię kolejne auto.

Takiego monumentu przegapić nie mogłem.


Ten gieroj z prawej wygląda trochę jak Hulk

Jest też działko przeciwlotnicze, u nas wszystkie ruchome elementy były by zaspawane a tu można się pobawić i pokręcić przyrządami celowniczymi co też ochoczo czynię.


Zabieram się z dwójką wojskowych, jadą prosto do Narynia. Przed nami ok 3h jazdy sporo się może zdarzyć. Kurde nigdy bym się nie spodziewał że w Kirgistanie żyją wielbłądy !?

Zaraz zaraz a może to element scenografii do planu kina akcji który kręcono przy drodze ?


Zatrzymujemy się przy smażalni ryb, już oni wiedzą która buda jest najlepsza. Zasiadamy zatem w baraku i zostałem poczęstowany owym specjałem, mimo że nie przepadam zbytnio za rybami to te były całkiem przyzwoite (uwaga na ości). Eh szkoda że nie pozwolili sobie zrobić wspólnej fotki no ale wiadomo wojsko informacje niejawne mogli by mieć później problemy. 

Natomiast panie chętnie pozują do zdjęć.




No i wreszcie docieramy do Narynia, komandir się pyta gdzie mają dokładnie mnie odstawić - nie chcąc robić im już dłużej kłopotu niech to będzie pierwszy lepszy bankomat bliżej centrum. Przez miasto przepływa rzeka o tej samej nazwie, Naryń jest położony na wysokości 2500 m n.p.m. Powstał w pobliżu warownej strażnicy na szlaku handlowym do Kaszgaru. 

Miasto jak to miasto cudów UNESCO może nie ma ale można wyciągnąć pojedyncze smaczki






Starsi panowie noszą takie śmieszne czapeczki czyli kałpak tradycyjne nakrycie głowy kształtem symbolizuje kirgijskie góry a biały kolor oznacza czystość, uczciwość i świętość.


Odnajduje biuro CBT tam już czeka na mnie moja przepustka do strefy przygranicznej. Swoją droga polecam stronkę https://www.cbt-naryn.com/en/our-services/border-zone-permit Babka z recepcji się pyta czy jestem geologiem ze tak jeżdżę po tych sztolniach i poleciła mi kopalnie soli Tuz która z reszta jest po drodze. 

Zawsze uważałem że taksiarze to cwaniaki i wyzyskiwacze a tu proszę bardzo za 100 som = 5zł wyjechałem kilka kilometrów za miasto. Na pytanie skąd jestem większość świata będzie kojarzyć Polskę z Lewandowskim, w tych stronach ludzie kojarzą z Anną German .


Docieram do kopalni soli w Tuz zapowiada się ciekawie






Podchodzę do kanciapy zapytać się czy mogę wejść do środka, babka mówi 400 som 20zł ale muszę poczekać na ekskursje z przewodnikiem. Daję jej 500 i że chce sam zwiedzać - dobra właź :D

Trochę się rozczarowałem, rozumiem ze w kopali soli panuje specyficzne powietrze i można ją zagospodarować na komnaty inhalacyjne no ale telewizory plazmowe czy specjalne pokoje do modlitwy aby dogodzić islamskim turystą to już lekka przesada.



Na szczęście znajduję korytarz oddzielony dyktą od głównej trasy udostępnionej do zwiedzania. A może też przewidzieli potrzeby turystów takich jak ja i zostawili kawałek autentycznej kopalni jak wcześniej była ?


Dodatkową atrakcją a zarazem ciekawostką w wiosce Tuz jest płonąca woda która uchodzi z rury. Prawdopodobnie to opary jakiś gazów się spalają a nie sama woda natomiast zjawisko wygląda efektownie.


Z glejtem na podorędziu ruszam z powrotem w stronę Engliczeka.

Słońce zmierza ku zachodowi więc noc spędzę w opuszczonym kurorcie który polecał Chris. Ponoć trochę wcześniej pilnowała tego dobytku ochrona, ewentualnie można było dogadać się z nimi co do noclegu. Natomiast ja żywej duszy nie spotkałem. 

Wdrapuję się na mocno obsraną przez wszelkiej maści ptactwo wieżyczkę ratownika by uchwycić panoramę ośrodka, silny wiatr z nad Issyk-Kula nie ułatwia zadania. Strasznie mi się podobają te blaszane parasole plażowe 😍 







Udaje się na stołówkę, danie dnia to  ptasie mleczko z posypką azbestową chyba jednak pozostanę przy zupkach chińskich z plecakowej spiżarni.


Prijatnego appetita - żryj gruz  !



Rano wchodzę na podium turnieju czterech skoczni i trochę wystraszył mnie gołąb, w sumie dobra kryjówka dla ptaków.

Widoczki najlepsze są z wieżowca



Z dołu gruzawik wiezie zużyte opony do gigantycznej wywrotki biełaza. Może to transport z kopalni złota Kumtor która znajduje się w pobliżu ?


To przedostatnia już część serii o Kirgistanie, pozostaje tylko wisienka na torcie radzieckie miasto widmo znajdujące się w strefie przygranicznej z Chinami. Już zwątpiłem czy się uda ale jedno jest pewne, będzie grubo ! 😍 CDN


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Abchazja cz.1 - Akarmara niknące w oczach górnicze miasteczko 2024

Rosja - Karaczjo-Czerkiesja 2024

Obwód Kaliningradzki cz.1 pierwsze zetknięcię z Rosją 2024