Armenia cz.6 - Alaverdi i ormiańska biesiada (2023)

Po udanej eksploracji kopalni w Achtali, wpadam jeszcze na szybko do Alaverdi, gdzie czas stanął w miejscu niczym te wiszące wagoniki na kolejce linowej. Byłem tu już w 2022, kiedy dopiero co poluźniono restrykcje związane z pandemią i stukam się w głowę jak mogłem nie zwiedzić górnej części miasta? Pora poprawić ten błąd! 

Najszybciej teleportujemy się na górę taksą za ok 1000 dram. Lecz, jeśli pora dnia na to pozwala zdecydowanie polecam żółtą marszrutkę ! Trzeba tylko trochę poczekać, aż pokład zapełni się pasażerami i jazda gwiazda 😀.

Znalazłem kiedyś fajny teledysk z takim samym żółtym PAZikiem https://www.youtube.com/watch?v=rlbS8mjrk9E Można odpłynąć w klimatyczną nostalgię. 😌


A skoro już jesteśmy na górze, budynek dawnej kolejki linowej stanowi kapitalny punkt widokowy.


Wagoniki wiszą tak od lat. Inaczej było podczas pobytu w Chiaturze (Gruzja 2019) w ostatniej chwili, jeszcze udało mi się załapać na przejażdżkę kolejką linową działającą bez przerwy od lat 50tych. 


Panoramka na miasto

I na dawny zawod choć to mogła i być kopalnia. Zastanawia mnie dokąd może ciągnąć ten taśmociąg ? Czyżby na szczycie góry był by szyb ?

Zajrzyjmy do środka 😊

Czy taki silniczek spalinowy jest w stanie wygenerować na tyle prądu żeby zasilić takie potężne przekładnie ? Pozostaje tylko się domyślać.

Zegary chyba żywcem wyciągnięte z jakiegoś gaza albo ziła 😂


Nie wiem co to za kostka ale wygląda fajnie.

Gdyby tu pracował, miałbym codziennie świeżo mieloną kawę 😊

Jest i centrum dowodzenia kolejką. Ja cię kręcę ile tu pokręteł, wajch i guziczków do wduszania !


Złota robota panie Czesiu !


Nie był bym sobą bez wejścia na dach. Mam wrażenie jakby coś się z tej lampy ulatniało.

Odwiedzam jeszcze monastyr  Sanahin, akurat trafił się w fazie remontu. Stragany z pamiątkami, chmary turystów wszytko oczywiście zabezpieczone gastronomicznie. Mimo to oprócz zapachu kadzideł, idzie wyczuć sacrum jakie bije z murów klasztoru.

Każda zapalona świeca to modlitwa w jakiejś konkretnej  intencji. 



 
Czyżby to chaczkary wkomponowane w posadzkę, żeby zwiedzający po niuch deptali ?


MAZ - Minski Awto Zawod

Przed zmierzchem udaje mi się dotrzeć z powrotem do Saramej. A pamiętacie kalosze które nabyłem w Shamlungh ? To cały czas je targam ze sobą, żeby nie było że gdzieś wywaliłem w krzaki 😂 Może Johnowi się przydadzą na ogródku, to mu zostawię.


Nazajutrz postanowiłem cały dzień spędzić z rodziną Furmana. John ma do skoszenia pole, dostałem ciuchy robocze i kosę spalinową. Koszenie idzie mi dość pokracznie, nigdy nie miałem z czymś takim do czynienia i szybko stępiłem nową tarczę. Biedny John musiał każdy ząbek prostować kombinerkami 😕 No co, chciałem dobrze, ale najważniejsze że robota zrobiona 😎

Furman ledwo wrócił z Erywania i od razu coś majstruje w aucie z tego co widziałem to wymieniał sprężynę od amortyzatora.


Zbliża się wieczór, podjeżdża sąsiad Furmana swoim zielonkawym zygulijem. Jedziemy rozpalić grilla do zaplanowanej biesiady.

Dostajemy z synem Furmana bojowe zadanie, przygotować szaszłyki.

Stół aż ugina się od lawaszu i innych dobroci.

Ciekawą zakąską okazują się kiszone pędy czosnku.


Nie wiem czy to wszystko się dzieje z mojego powodu ? Czy oni tak zawsze gdy wraca po tygodniu Furman ? W każdym bądź razie każdy pretekst jest doby by wspólnie spędzać czas. Oprócz rodziny Furmana zjechali się także sąsiedzi i znajomi. Jakaś babka ciągle mi nakłada na talerz wszystkiego po trochu, a weź spróbuj to, a weź spróbuj tamto. Wypiliśmy trochę, ale tym razem nie zamieniłem się w worek ziemniaków ufff 😇

W TViku lei jakieś ormiańskie disco polo, John z chłopakami wychodzą na parkiet, szkoda że mi brakuje takiego luzu 😉



I tak na tej samej kanapie co rok temu, miło spędziłem ostatnią wieczerzę w Armenii z moją przyszywaną  rodzinką, a zresztą jestem już tak spalony słońcem że sam wyglądam jak taki Ormianin 😍 

I znów ten cholerny Poniedziałek, przypomniałem sobie jak chłopaki zachwycali się moją lornetką, stwierdziłem że podaruję im ją na pamiątkę po dziwnym przybyszu z Polski 😉 

Jak już wspominałem w poprzednim poście, bez odprawy mnie nie wypuszczą, żona Johna wręczyła mi różne zioła i przyprawy z swojego ogrodu. Samara Johna coś nie chce odpalić po dobroci, więc wszyscy razem bierzemy ładę na pych. Odstawili mnie w tym samym miejscu co zawsze w Spitaku. Cóż pora się pożegnać i dotłuc znowuż do Gruzji.

CDN

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Abchazja cz.1 - Akarmara niknące w oczach górnicze miasteczko 2024

Rosja - Karaczjo-Czerkiesja 2024

Obwód Kaliningradzki cz.1 pierwsze zetknięcię z Rosją 2024