Armenia cz.2 - Dżermuk (2023)

 Rok temu byłem w Dżermuku poszukując ciepłych źródeł ale chyba miałem klapki na oczach albo chwilowy autyzm bo nic nie znalazłem. Trzeba poprawić tą misje ! Ostatnim razem mój zadek przywiózł tutaj kamaz, ale na pocieszenie UAZ 469 też sprostał zadaniu 😊

To właśnie z Dżermuka czerpana jest popularna wręcz ikoniczna woda mineralna w Armenii. Ciekawostką są źródełka o leczniczych właściwościach, każde stanowisko ma inną temperaturę w przedziale 30, 35, 45,50 i 55C woda z 45 chyba jest najsmaczniejsza tak mi się wydaje . Jednak moim celem nie jest kuracja w sanatorium.



Ciekawy monument, Gagarin gdzieś krąży myślami po orbicie a klasa robotnicza musi pracować.

Przechadzając się po mieście dostrzegam wzmożony ruch wojskowych, nie długi czas przed moim przybyciem był tu jakiś atak ze strony Azerbejdżanu, ludzie mówią ze to były pojedyncze incydenty z snajperami, puki co jest spokojnie. Jest tu kilka opuszczonych budynków, zaraz sprawdzimy co ciekawego kryją. 

Wskakuje do bloku przez okno i znajduje dwa pianina, niektóre klawisze nadal wydobywają dźwięki, niestety kiepski zemnie grajek.

Erywańska eksperymentalna fabryka instrumentów muzycznych i furnitury

Po korytarzach walają się ormiańskie mundury w kamuflażu jak oni sami nazywają "czekolada"




Za okna kursują wojskowe gruzawiki


Drugim ciekawym miejscem jest opuszczone kino a zarazem sala wykładowa można poćwiczyć sobie wygłaszanie orędzia narodowego "To moja jest tylko racja i to święta racja bo nawet jak jest twoja to moja jest mojsza niż twojsza to wałaśnie moja racja jest najmojsza"



Podejrzewam że taki sprzęt musiał emitować sporo ciepła

Wszędzie walają się skrawki filmów, jakieś śrubki i żarówki do aparatury kinowej


Dni Mołdawskiej SRR w Armenii

Jeszcze rok temu te dwa apartamentowce były opuszczone, ktoś jednak postanowił je zagospodarować i odnowić . Rozebrano charakterystyczne elementy zabudowy, gdzieniegdzie wstawione nowe okna.

Idąc droga w dół,prowadzącą do wodospadu, odkrywam nie czynną rozlewnie wód Dżermuk. W środku cała maszyneria produkcyjna, taśmociągi, skrzynki i kapslownice.





Na ścianie wisi mundur chyba jeszcze radziecki ?


Sam wodospad dupy nie urywa aczkolwiek można się przejść zobaczyć, kawałek dalej jest oberwany mostek z rurą i to już moim zdaniem ciekawsze hehe. Po tych wszystkich eksploracjach przydała by się odrobina relaksu w ciepłych źródłach. Droga do nich jest trudna błotnista, zarośnięta krzakami a miejscami szlak przecina strumień, dobrze mieć ze sobą sandały wodoodporne albo chociaż laczki żeby co chwile nie zmieniać obuwia. Po drodze spotykam Brytyjczyka Harrego który podróżuje tylko i wyłącznie pieszo, w planach chce on przejść całą pustynie wulkaniczną wzdłuż Sevanu aż do Gruzji .  Jednak gdy w końcu dotarliśmy do źródeł Harry stwierdził że za dużo tu ludzi i poszedł dalej. Ja też nie przepadam za tłumami ale w mojej ocenie było całkiem w porządku kilku lokalsów i parka rosyjskich turystów da się przeżyć 😏

Woda w źródle nie była wybitnie ciepła a letnia. Charakterystyczne bulgotanie pojawiało się cyklicznie.


Cudownie tak po całym upalnym dniu posiedzieć w wodzie i dziabnąć sobie browarka.

Pod czas kąpieli poznaje Tatianę z Krymu i Sasze z Samary który ucieka przed mobilizacją na front Ukrainy. Byli zachwyceni że Polak trochę zna ich język, chociaż uważam jeszcze dużo mi brakuje 😛Słońce zmierza ku zachodowi, chciałbym ty rozbić namiot ale miejscowi wybijają mi ten pomysł z głowy strasząc grasującymi tu niedźwiedziami po zmierzchu. Pewnie nijak to ma się z rzeczywistością ale nasza trójka jakoś nie ma ochoty tego sprawdzać na własnej skórze 😅


Żegnam się z moimi tymczasowymi towarzyszami przy rezerwuarze Kechut. Półwysep to dobre miejsce by rozbić obóz  niestety najlepsze miejscówki zajęły już niemieckie kampery, ale w końcu udaje mi się coś znaleźć dla siebie. Ok północy zaobserwowałem dziwne zjawisko na niebie, może to był po prostu starlink ? ale te satelity coś za bardzo były skupione w jednym szeregu. Przez całą noc kranik z wodą wydawał dziwny dźwięk, przez co miałem schizę że jak tylko otworze namiot to mnie żmije upierdziela czające się gdzieś w trawie. Rankiem miejscówka prezentuje się mniej więcej tak :

Są dacze i biesiadki na których można zrobić sobie śniadanko.

Spałaszowałem lawasza z serem i papryką do tego kawa z tygielka, to podstawowa moja dieta w tych stronach oczywiście nie licząc integracji z miejscowymi. CDN w Erywaniu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Abchazja cz.1 - Akarmara niknące w oczach górnicze miasteczko 2024

Rosja - Karaczjo-Czerkiesja 2024

Obwód Kaliningradzki cz.1 pierwsze zetknięcię z Rosją 2024