Mołdawia cz.1 - Polska wioska w Naddniestrzu (2023)

 Przejście graniczne Mamałyga/Criva przekraczałem już jakoś w kwietniu gdzie wszytko było jeszcze pokryte roztopami śniegu. Najbardziej trzepią Ukraińcy, Mołdawianie już na większym luzie. Drugie podejście miało miejsce w sierpniu, pogoda była zdecydowanie sprzyjająca włóczykijom. Co mogę powiedzieć o samej Mołdawii ? Sympatyczni, pomocni ludzie, autostop dobrze bierze a w maszynie leci zazwyczaj ruski szanson, no i dużo Leninów, niemal w każdym parku czy rynku. Mołdawię należy także pochwalić  za pyszne wino, śmiem twierdzić że nawet lepsze od gruzińskiego.


No i co jeszcze zwraca uwagę, jak jest wioska to musi być studnia, u nas to już chyba zatarło się całkowicie.


Domaszne wino dostałem w prezencie od Viktora (Vitea) który ugościł mnie na swoich rodzinnych stronach Trebujeni. Od lewej ciemny samogończyk który ostatecznie wyzerowaliśmy z koleżanką na Roztoczu Wschodnim. Środkowe wytrawne i skrajne prawe słodkie ,przyjemnie musujące, musiałem już sam opracować  co by nie przeciążać plecaka. ;) 


Miejscowi miło reagują na moją rogatywkę, kojarzą ten kształt z czasów służby w armii radzieckiej podczas wspólnych manewrów z naszym LWP. 

A to okolice doliny Starej Orhei, dawne ziemie tatarów, na szczycie znajduje się monastyr wykuty w skale. Jakoś nie miałem sumienia fotografować urzędującego przy ziołach zakonnika, ale musicie mi uwierzyć na słowo ze wnętrze klasztoru robi wrażenie.


Mołdawię traktuje bardziej tranzytowo ale po drodze zawszę można się nadziać na ciekawe rzeczy.

Ziły 130 w seryjnym smerfowym kolorze.

W Mołdawii dominuje prawosławie,  często można spotkać  krzyże z czaszką Adama pod spodem.


Gdy zabraknie słów, dobrze mieć czarny łeb słonecznika w ogniu dookoła :)


No dobra tyle z Mołdawii, a teraz skupimy się na prorosyjskim Naddniestrzu a właściwie Pridniestrowiu. Państwo nieuznawane na arenie międzynarodowej, nie ma go na mapie, jednakże istnieje, ma swoją stolice i walutę. Od lat 90tych republika odseparowana ok 200 kilometrową linią Dniestru od reszty Mołdawii. Ktoś słusznie zwrócił mi uwagę że to nie żaden skansen sajuza a jedynie muzeum symboli ZSRR. Kapitalizm ma się tu dobrze a za wszystkie sznurki pociąga jakiś ruski oligarcha znany jako Szeryf. Pod logiem Szeryfa są banki, stacje benzynowe i markety. Opowiem wam taką anegdotę z kwietnia, podczas pierwszej próby przekroczenia granicy w Banderach, pogranicznicy w cyfrowej florze wykryli u mnie aparat fotograficzny, no to mamy szpiona ! Położyli go na stoliku i obfotografowali z każdej strony, po czym kazali mi go zostawić w Kiszyniowie i dopiero wtedy mogę wjechać. Dziwne że z telefonem można, a z aparatem nie 😧 Na drugi dzień, wg rady kierowcy marszrutki spróbowałem jeszcze raz, na bank będą teraz bardziej podejrzliwi, więc wpadłem na pomysł aby przebrać korpus aparatu za karton mleka a obiektyw za herbatę rozpuszczalną w puszce, całość starannie usztywniłem i zakleiłem aby się nie obijało w opakowaniu.  Aby wszystko wyglądało bardziej legitnie, do reklamówki wrzuciłem jeszcze kilka produktów spożywczych.  Udało się bez przypału w obie strony. 

Tym razem do Naddniestrza wjechałem od Rybnicy, tutaj pogranicznicy byli bardziej sympatyczni, nie dość że nie sprawdzali plecaka, to jeszcze życzyli mi miłej podróży . 😀 Do paszportu dostaję się taką specjalną karteczkę migracyjną w której określa się ilość dni i miejsce pobytu. Pamiętajcie aby jej nie zgubić i nie przekroczyć limitu dni który zadeklarowaliście. 

Auta z takimi blachami nie mogą opuścić granic Pridniestrowia, właściwie to dawna flaga Mołdawskiej SRR.

Docieram do Raszkowa, małej wioski u brzegu Dniestru z polskimi korzeniami, mało kto pamięta ojczysty język, ale ludzie zachowali polskiego ducha i przywiązanie do swoich przodków. Może gdybym głębiej poszperał odnalazłbym kogoś kto mówi po polsku. Fajny materiał na ten temat znajdziecie pod liniem https://www.youtube.com/watch?v=4O96ddYliNE&t=84s Aha i nie robię toalety pod monumentem , żeby nie było ! 😉


Ruiny synagogi, w środku odbywały się jakieś prace konserwacyjne ale mogłem wejść i zobaczyć sobie.

Piękny widok na rzekę Dniestru.


Zaraz obok widnieje kapliczka z źródełkiem, nie mając jeszcze w kieszeni rubli naddnieszczańskich to prawdziwe zbawienie w upalny dzień.

"Polska pomoc : Projekt dofinansowany z ministerstwa spraw zagranicznych republiki Polski w ramach programu polskiej współpracy w celach rozwoju w 2015r"


Oczywiście w centrum Raszkowa Lenin i bilbord "z dniem pabiedy"


Tuż za murami szkoły, wilk odstrasza młodych szkolników przed wejściem do kantorka woźnego.

No nic, pora opuścić urokliwy i malowniczy Raszków i sprawdzić jak idzie autostop na tym nie uznawanym przez nikogo skrawku ziemi.

Krótko mówiąc idzie jak krew z nosa, nikt się nie chce zatrzymać tylko patrzą ma mnie z politowaniem. Docieram do Katarinówki  a tam...

A tam wśród pęków róż, wujaszek Lenin wszystkie dzieci kocha.

"Siła Naddniestrza w przyjaźni"


Mówiłem wam już że uwielbiam mozaiki ?

No i w końcu los się do mnie uśmiecha, udało się zatrzymać starego Mana z naczepą od kamaza,jedzie prosto do Triaspola. W połowie drogi mijamy blockposta tylko tym razem stoją już zielone ludziki, no powiem że trochę się cykam, ale kierowca uspokaja mnie że stoją bo stoją dla pozoru a i tak nikogo nie zatrzymują, po co sobie utrudniać służbę. Rozmawiamy trochę o wojnie na Ukrainie, nawet tutaj ludzie chcieli by mieć już od tego wszystkiego spokój. 

Sania i Fiodor Ivanovicz z serialu Dalnobolsziki (Kierowcy ciężarówek) I tak wesoło przejechaliśmy 150 km 😂


No i jestem w stolicy Pridniestrowia już po raz drugi w tym roku, pierwsze co trzeba zrobić to znaleźć jakieś lokum aby zostawić klamoty i poprać ciuchy po kilku dniach. Wybór pada na popularny "hostel jak dom"  Prowadzi go pewien sympatyczny francuz, omal go nie ukatrupiłem gdy zdjąłem buty, wiecie co się dzieje z skarpetami i obuwiem po ulewie i nie zdarzy szybko wyschnąć ? Wszytko kiśnie i wydziela się cuchnący jad :D  A sam hostel bardzo fajny, oprócz tematycznego wystroju, kuchnia bogato wyposażona i co najważniejsze jest tarasik do wieczornego chillowania przy piwerku. Oprócz mnie, właściwie nikogo nie ma, mam święty spokój hehe.




A skoro człowiek już wyprany i pachnący to trzeba coś zjeść, w tym celu warto się wybrać do stołówki ZSRR.

Wnętrze wystrojone raczej jak dla elity, członków partyjnych a nie dla szarego zjadacza chleba. Chociaż grymas na twarzach dziewczyn z obsługi, jak by miały tu siedzieć za kare był jak najbardziej autentyczny.

Ooo, mam taki sam wiatraczek z 63 roku na biurku,  i to jeszcze na chodzie, nawet daje radę w upalne dni :D


Stołówka świeci pustkami, może tylko ja mam tak zryty łeb tym sajuzem 😂 Ale kompocik i żarcie mają dobre po domowemu, wychodzi dość tanio.


Dom sowietów, ciekawie wygląda wieczorem, gdy zapalają się kolumny i flagi na wieży zegarowej. 


Parlament Naddniestrza, jestem ciekaw ile już naliczyliście tych Leninów ? 

Gagarin pierwszy w kosmosie.

12 Kwietna dzień oswobodzenia Tryaspola od niemiecko - faszystowskich najeźdźców.


Co weekend odbywają się koncerty w parku.
 
 
Ooo, a ten kawałek znam Ałła Pugaczowa - Starinnyje czasy 

T34 za rodzinu !

Sklep czeburaszka (kiwaczek) z automatu już wiedziałem co kupić znajomym 😃 Ale też bardzo fajnym sklepikiem jest MAK magazin awtorskiego kreativa (Naberezhny Ln 1-10) Tam jest wszystko furażerki,magnesy, flagi, inne bajery szmery. Warto też kupić plastikowe ruble, choć nie spotkałem się by ktoś płacił tymi zabawnymi żetonami.

Ulicami nie raz przechadzają się napakowani goście w pasiastych tielniaszkach, to spadochroniarze wojsk powietrznodesantowych VDV (desantnicy) aż mnie korciło zrobić im zdjęcie, ale z tymi zakapiorami niema żartów, to mogło by się skończyć zbieraniem zębów z trotuaru. 

W planach mam jeszcze odwiedzić blaszane dacze na palach, nad jeziorem które miejscowi nazywają Liman, oraz przyjrzeć się z bliska opuszczonemu diabelskiemu młynowi w Banderach. 

CDN

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Abchazja cz.1 - Akarmara niknące w oczach górnicze miasteczko 2024

Kirgistan cz.1- Lot do Biszkeku i pensjonat "Słoneczny brzeg plus" (2023)

Ukraina w czasie wojny cz.5 - Wiłkowo i wino nowak