Ukraina w czasie wojny cz.1 - Opuszczona fabryka farb w Borysławiu
Miejsca które od dawien dawna chcę odwiedzić, wiecznie coś krzyżuje mi plany, to robota, to pandemia, albo wojna, więc kiedy będzie na to dobry czas ? Mimo pozornie stabilnej sytuacji na zachodzie i południu Ukrainy muszę się liczyć z pewnym ryzykiem. Tak jak miło wspominam ukraińską kolej, tak naszego intercity nie znoszę. Wsiadam więc do tego cholernego przemyślanina, czeka mnie ok 9 godzin męczarni w niewygodnym wagonie,zapchanym po nity ludźmi, wszędzie kamery, nawet spokojnie piwka nie można się napić, no dobra, można się przejść do warsu.
Po przekroczeniu przejścia granicznego Medyka/Szegini, robi się strasznie późno, ostatnia marszrutka odjechała już 30 min temu. Muszę szybko znaleźć jakieś lokum przed godziną policyjną. Wybór pada na motel z daczami, racząc się moim ulubionym zakarpackim skupiaczem myśli, nagle rozbrzmiewa wycie syren , potem jakieś nie do końca zrozumiałe mi komunikaty z megafonu. Nie ukrywam że byłem osrany,tej nocy oka już nie zmrużę. Tutejsi mieszkańcy już dawno przywykli do alarmów przeciwlotniczych, wiedzą że nie oznaczają konkretnego miejsca ataku, jeśli ruscy cokolwiek wypuszczą, alarm idzie na cały kraj, a gdzie rakieta upadnie nikt nie wie.
Udało mi się skontaktować z znajomą mojej mamy Tatianą, która mieszka w Drohobyczu. Ostatni raz byłem u niej w czasach covidowych w 2021 kiedy to trzeba było kombinować z testami i kwarantannami. Jeszcze przed Mościskami trafiam na pierwszy block post, do marszrutki wchodzi żołnierka z odrapanym AKMem i sprawdza nasze dokumenty. Jedziemy dalej, gapiąc się tak przez szybę autobusu, zwracają uwagę wejścia do szkół, urzędów pocztowych, wszystkie są zabezpieczone workami z piaskiem.
W końcu docieram do Drohobycza, po lewej, na ścianie widnieje intrygujący mural, zapewne jeszcze z czasów USRR.
Park Bandery, jestem tu tylko gościem, więc swoje uczucia historyczne chowam do kieszeni. Można powiedzieć że życie toczy się normalnie, acz niepewność wisi w powietrzu.
Budka z mroziwem, jak u nas w latach 90tyc.
Urzekła mnie ta maskotka, gdybym nie miał ciemnych szyb w passtuchu pewnie bym ją kupił.
Tym portalem będę przechodził przynajmniej 2 razy dziennie, po lewej za kolumnami siedzą wojskowi, pilnują wiaduktów i dworców kolejowych. Okazuje się że ulica Tani zmieniła nazwę z Puszkina na Zadubyczną.
A to Tania, pracowała kiedyś w sklepie mojej mamy, jest dziennikarką w radiu Slovo. Od czasu wybuchu inwazji, sporo jeździ po kraju, ostatnio organizowała pomoc humanitarną w Tarnopolu. Po mojej lewicy zasiada Wołodia, mąż Tatiany, zajmuje się energetyką, w czasach radzieckich służył w Górskim Karabachu.
Eh szkoda że nie zachowały się żadne zdjęcia z 2021 gdy tu byłem w czasie szalejącej korony. Wszystko utopiło się w ciepłych źródłach pod czarcim mostem w Armenii.
Na pocieszenie moja ulubiona zupka szczawiowa 😍
Pamiętam jak 2 lata temu jechaliśmy z Wołodią do Borysława zobaczyć studio radia Slovo, po drodze mignęła mi jakaś opuszczona fabryka farb. Dowiedziałem się że Tatiana robiła tam reportaż w latach 90tych kiedy to jeszcze zakład prężnie działał.
Marszrutka wysadziła mnie kapkę za daleko od fabryki, przebierając nóżkami wstecz, natrafiłem na przepiękne drewniane cerkwie. (Dla wtajemniczonych Roztocze wschodnie zrobiło swoje )
Церква Покрови Пресвятої Богородиці
Uroczy przystanek szkoda że u nas takich nie ma.
Церква Собору Івана Хрестителя
Wstępnie zakładam że od frontu zakładu może być ochroniarzyk i buda z psem, wbijam przez okno możliwie daleko od centralnej bramy i poruszam się zaroślami. Bujna roślinność mocno utrudnia przemieszczanie się, kurde naprawdę przydała by się maczeta do tych krzaków.
Widoki z dachu.
Pustostan ? nic bardziej mylnego !. Chodźcie, idziemy zajrzeć do środka.
Zachowała się nawet makieta linii produkcyjnej. 😀
Jakiś śmieszek porozrzucał ulotki z katastrofy w Czarnobylu 😂
Wszędzie walają się maski gazowe typu słoń. Raz trafiają się czarne a raz oliwkowe.
Tu musiała być kiedyś stołówka.
Excel a co to ? A na co to komu ?
Pamiętam jak kiedyś eksplorowaliśmy z kolegami starą rzeźnie w Kościanie, i sikaliśmy się gaśnicami, niestety te tutaj nie chciały wyzionąć ducha.
Wystarczy 20 lat, aby natura strawiła betonowy kompleks.
Czyżby jakieś odpady radioaktywne ? hihi
Ktoś sobie urządził poligon z przeszkodami, a może to właśnie ochroniarzyki trenują pościg za takimi gagatkami jak ja ? O kurczę , w przypadku wykrycia intruza nie mam szans !
"Kolory twoich marzeń"
Metr kwadratowy Zakarpacia.
Po mojemu to mi wygląda na flagę Armeńskiej SRR, ale w takim razie co by robiła w Ukrainie ?
Roślinność dosłownie wystrzeliwuje z posadzki.
Wyprodukowane twoimi rękoma musi być lepsze !
Po podłodze walają się potłuczone a nie kiedy całe, różnego rodzaju fiolki, kolby do szalonych eksperymentów.
Myślę sobie skoro udało się ze spokojem zwiedzić 90% terenu, a nie chce mi się znowuż przecierać się przez te cholerne krzaki, to wyjdę sobie główną bramą, może tą budę postawili tylko dla picu ? A tak naprawdę nikogo niema ? Podchodzę więc po cichu tip topami, buda pusta, I jak mi wyskoczył nie wiadomo skąd pieseł, to aż zamarłem w bezruchu, ale coś mnie tak obszczekał od niechcenia boow boow boow, raczej tak już zmęczony życiem ten pies. Za bramą stoi jednak dwóch gości palą ćmika przy samarze, powoli cofam się aż piesełowi skończy się łańcuch, i dzida w krzaki, fikołki przez druty kolczaste aż koszulkę sobie podarłem. Kurde niby człowiek wiedział a jednak się łudził. 😂
Mimo wszystko eksploracja bardzo udana. Dzień pełen wrażeń kończymy grillem w ogrodzie Tatiany i Wołodii, oczywiście jak zawsze zostałem wyznaczony na strażnika paleniska. 😉
Wraz z porą wieczorną na stół trafiają cięższe kalibry do opracowania. Nie pamiętam za co są pierwsze 2 toasty na Ukrainie ale 3 jest za "lubov".
CDN
Komentarze
Prześlij komentarz