Rosja - Karaczjo-Czerkiesja 2024
Mimo nałożonych sankcji i ograniczeń połączenia z Gdańska do Kaliningradu mamy wciąż bardzo dobre, koszt w jedną stronę to ok 150 -170zł, autobusy kursują co najmniej dwa razy dziennie. Wystartowałem rano, byłem chyba jedynym polakiem na pokładzie, przekroczenie granicy w Grzechotkach poszło sto razy lepiej niż samochodem, miałem już pieczątki w paszporcie więc obyło się bez miłej rozmowy, widocznie już mnie znali. Pytali tylko w telegraficznym skrócie dokąd jadę i tyle, "scesliwej wam puti"
Gdy dotarłem do centrum, pierwsze co to trzeba ogarnąć kartę sim z internetem, ja używałem Beeline. Dobrym pomysłem jest też założyć konto w Sberbanku gdyż nasze karty walutowe nie działają, a noszenie pliku gotówki jest dość uciążliwe. Ja jednak zostałem przy drugim wariancie aczkolwiek następnym razem nie wykluczam że założę konto i opiszę kolejnych relacjach jak to zrobić😉
Przeszedłem się po kilku biurach podróży, aż trafiłem na dwie starsze Swietłany wyraźnie znudzone swoja robotą, ale gdy zobaczyły polaka od razu było zaciekawienie jak mnie tu w ogóle wpuścili, zaraz kaweczka, ciasteczka, no i wyszukały mi bilet na drugi dzień do Mineralnych Wód z przesiadką w Moskwie. Mało tego pomogły mi wyszukać tani nocleg. Następnego dnia udaje się autobusem na lotnisko w Hrabrowie gdzie czeka na mnie Ural, do Moskwy przybyłem późnym wieczorem, miałem jeszcze trochę czasu na przesiadkę do rana, na upartego może by udało się zwiedzić plac czerwony ale nie miałem już siły. Był straganik z pamiątkami a bardziej przypominał ołtarzyk Putina. Kolejnego dnia wylądowałem w Mineralnych Wodach pod Piatigorskiem. I teraz patent jak odpędzić namolnego taksiarza, wystarczy powiedzieć że jest się z Polszy " wy strzelacie do naszych na Ukrainie !! "
Piatigorsk słynie z dwóch rzeczy z mineralnych źródeł prozdrowotnych oraz z góry Baształ w której drążono kopalnie uranowe. Słyszałem że mieszkańcy ze względu na długofalową kumulacje promieniowania borykają się z problemami zdrowotnymi.
Chciałem skorzystać z kąpieli tzw bezwstydnych wanien ale były tak zatłoczone ludźmi że dałem sobie spokój.
Lenin jak zwykle musi być.
Uwielbiam te ichniejsze bazarki a tu stoisko z kiszonkami są nawet kiszone arbuz. Robiąc zakupy, sprzedawcy dowiadując się skąd jestem czuć zaciekawienie i niedowierzanie za razem. Iz Polszy ? Nie figaj sebia !!
Wieczór się zbliża pora więc poszukać zacisznego miejsca na obóz, wg mapy to właśnie góra Basztau wydaje się najbardziej atrakcyjna. Jest już fest późno droga którą tłukę się pod gorę prowadzi do jakiegoś klasztoru a ruch samochodów jest taki jakby tam była mocna impreza. Auta krążą tam i z powrotem jak w GTA, w końcu znalazłem kapitalne wręcz miejsce do rozbicia namiotu z widokiem na miasto. Szkoda że nie zabrałem mięsa na szaszłyki, było miejsce na ognisko i suche drewno do tego stolik z marmurowej płyty. Koncert cykad, światła latarni z oddali, blask ogniska przy piwku to chyba najlepszy zwiastun rozpoczynającej się przygody i wielkiej niewiadomej w kraju potępionym przez świat zachodu.
A to moje kanapeczki po ormiańsku : lawasz, papryka, arkusz owocowy i hudżuk (coś ala salami suszona kiełbasa) brakuje jeszcze białego sera, ale taki zestawik można nosić przez kilka dni.
Przepiękny portret
A pod moim obozem wiją się kilometry sztolni uranowych, eh szkoda że nie zabrałem dozymetru. Odwiedziłem tylko wejście nr 16 ale jak się spodziewałem było zamknięte. Może następnym razem uda się zrobić eksploracje z moim znajomym maniakiem górnictwa.
Ruszam dalej w kierunku Abchazji przez Karaczjo - Czerkiesje,
Gazela z arbuzami
Jadąc tak z ormiańskim małżeństwem, kiedy już poznali moje upodobania do sajuza, polecili mi abym zatrzymał się w Niżnym Archyzie. Jest tam Specjalne astrofizyczne obserwatorium rosyjskiej Akademii Nauk, z wielkim radzieckim teleskopem na szczycie góry Pastuchowa.
Złapałem na stopa dziadka w białej samarze jechał prosto do Archyza , i dowiedziałem się jeszcze o twarzy Jezusa na skale. Ponoć to naturalne objawienie, postawili nawet specjalne zwierciadełko żeby lepiej było widać.
Na dole pełno restauracji i straganów z pamiątkami, oczywiście kolejna ceburaszka musiała wjechać, tym razem kupiłem tają co można przypiąć do plecaka. Rozglądam się co by tu wszamać aż widzę zastawiony stół wyraźnie po jakiejś grubej biesiadzie, pytam się więc obsługi czy mogę się poczęstować. Czego tam nie było szaszłyki z baraniny, sałatki , cebureki , pieczywo, konfitury do smarowania, czajnik z herbatą. Nie dość ze za darmo się nażarłem po korek to jeszcze zostało na drugi dzień. A to wszystko z widokiem na rzekę Bolszoj Zielenczuk, nad którą rozbijam obóz kawałek dalej.
Dary losu,ognisko i ja.
Na drugi dzień, robię pranie w rzece i depozyt plecaka w jednej z restauracji, i próbuję szczęścia pod gorę Pastuchowa. Złapałem nive z moskiewskim muzykantem pod sam szczyt Pastuchowa.
W Niżnym Archyzie gęsty upał a tu jakby przyjemniej
Kopuła BTA-6 (Duży teleskop azymutalny) Specjalne astrofizyczne obserwatorium rosyjskiej Akademii Nauk
Na miejscu można wykupić wycieczkę za 500 rubli, w 1975 ukończono budowę teleskopu BTA-6, był największym teleskopem na świecie aż do 1993 kiedy wyprzedził go Keck-1 na Hawajach. Radziecka propaganda nazwała go okiem świata. Bodajże w 2004 zostało wymienione 42 tonowe lustro optyczne.
Zejście do Niżnego Archyza pokonuje na szagę
Kiedy wracam po swój plecak, babki proponują mi zupkę i czaj od tak, zjawisko niespotykane w naszym zachodnim kręgu kulturowym.
Wracam z powrotem na trasę, Złapałem transport prosto do Majkopa ale było już mega późno więc musiałem wyskoczyć wcześniej, kolejny obóz rozbijam nad rzeką Malaja Łaba.
Jak dotąd nie spotkałem się z jakąś wrogością do polaków, ludzie z którymi mógłbym mieć problemy, widzą tylko takie plakaty i to co pokazują w telewizji, myślą że wojna to fajna przygoda i można zarobić jadą tam i wąchają teraz ukraińskie słoneczniki od spodu.
Ził do nauki jazdy
Docieram do Tuapse z gościem co próbował narzucić mi swoją religie islamu ale finalnie okazał się w porządku. Może to Allach kazał mu zabrać wędrowca z drogi ?
W końcu Morze Czarne
Niestety do Abchazji autostopem się nie dotłukę, nic się nie chce zatrzymać za nic. Tu głównie jeżdżą turyści całymi rodzinami w aucie. Najlepiej dojechać do granicy pociągiem.
Chodzę sobie po przydworcowym bazarku, i jest stoisko z nożami, ja tylko oglądam maczety brazylijskie a sprzedawca już ostrzy i pakuje w gazetę 😂
Docieram do przejścia granicznego w Siriusie u co dziwne nie dali mi pieczątki do paszportu, czy nie będzie problemu przy powrocie ?
CDN
Hurrra! Doczekałam się relacji!! :D
OdpowiedzUsuńSzkoda ze nie ma foty tego zastawionego stołu po biesiadzie!
Byłem zbyt zajęty pałaszowaniem tego dobrodziejstwa :D Pytanie czy w tym roku zdążę wstawić wszystkie relacje :P
Usuń