Ukraina w czasie wojny cz.5 - Wiłkowo i wino nowak
Na przemian tłukę się marszrutkami i autostopem do przejścia granicznego Vulcanesti. W ostatnim sklepiku jeszcze po Mołdawskiej stronie zarobiłem dwa piwa od lokalsów, i przysłowiowy krzyżyk na drogę. Trochę obawiam się jak zareagują ukraińscy pogranicznicy, jak znajdą u mnie ceburaszki, krokodyla Gienie, magnesy, ruble i inne pamiątki z Naddniestrza. Oczywiście nie należy mieć złudzeń że zostałem przetrzepany jak bura suka. Każdy element ekwipunku był dokładnie rozwijany i obmacany. Długo to trwało, najbardziej musiałem się tłumaczyć z fotografii opuszczonych fabryk i mostu pod Tereswą, który się zawalił pod ciężarem wywrotki. Z Leninów i innych symboli komunistycznych po prostu mieli bekę. "Ty jesteś nasz człowiek, bardzo nam pomogłeś szpiegując ruskich w Pridniestrowiu" "Tyle wojskowych rzeczy masz, to może pomożesz naszym na froncie ?" To co myślę na ten temat wolałem trzymać na uwięzi. Doświadczenie z Białorusi pokazało mi kto tu "rządzi", i po pros...