Kirgistan cz.1- Lot do Biszkeku i pensjonat "Słoneczny brzeg plus" (2023)
Kirgistan słynie z niemożliwie piękniej i surowej przyrody, potężnych gór i lodowców. Ja będę jednak podążać szlakiem opuszczonych kopalni, poradzieckich kurortów i poznam nie bywałą gościnność żyjących tu ludzi. Cóż zapraszam do lektury ;)
Spakowany czekam na pociąg do Poznania, ku memu niedowierzaniu opuszczam Mosinę w piętrowym wagonie!! 😀 Cofam się do czasów szkolnych i koniecznie zajmuję miejsce na górnym piętrze niczym elita na tylnej kanapie gimbusa.
Przesiadam się do pociągu na Berlin. Gapiąc się przez okno na moje ulubione maki czerwcowe rosnące wzdłuż nasypów kolejowych, czas dość szybko mi zleciał.
Wszystko zaplanowałem na styk (czytaj na pałę) nie było czasu nawet na berlińskiego kebsa czy kupić bilet na S-bahne, cisnę więc na lotnisko Brandenburskie i mam nadzieje że się nie przypieprzą do kuchenki benzynowej w plecaku ;) Następna przesiadka w Ankarze i to 45 min czasu!! Na szczęście tureckie linie lotnicze są dobrze zorganizowane, po wylądowaniu podstawili nas pod samą bramkę do Biszkeku. Nie musiałem martwić się o bagaż nie trzeba było go ponownie nadawać. W cenie biletu kanapeczki, kawa, herbata i te ich śmieszne wody mineralne w pudełeczku jak od jogurtu 😂
No i wylądowalim, dwa razy musiałem przestawiać zegarek, różnica czasu 4h do przodu. Pogranicznik od niechcenia wbija mi pieczątkę ''witamy w Kirgistanie'' Kupuję simkę Mega ale dużo lepszym wyborem jest karta Osz ponoć działa także w górach.
Taksiarze są strasznie namolni "Panie weź pan taksę pliska 🙏 będzie tylko ciut ciut drożej niż autobusem'' Marszrutka z lotniska do centrum Biszkeku kosztuje 60 somów = 3zł
Pierwsze co rzuca się w oczy to babuszki sprzedające chłodny kwas, maksim czyli kwaśny napój zbożowy, Tan coś w rodzaju słonego kefiru, chalap i muzbak chau a tego nie próbowałem 😝
Nie mogło oczywiście zabraknąć Leninka 😊
Przechadzając się parkiem Pabiedy szpiegują mnie wiewiórki, w razie jakiś podejrzeń doniosą komu trzeba.
Na placu panuje taka pustka że można by pomyśleć że to Korea Północna
Pora wydostać się z Biszkeku bo powiedzmy sobie szczerze oprócz monumentów Lenina i bazaru Osz nie ma tu nic ciekawego i jedzenie beznadziejne. Biorę więc taksę i karzę kierownikowi wywieść mnie na rubieże stolicy, dalej będę łapał stopa.
Woda w czerwcu jeszcze dość chłodnawa po kilku skokach na banię zrobiło się nam zimno i postanowiliśmy zrobić biesiadę w remontowanym kurorcie. Chłopaki poczęstowali mnie ramenem i jakąś sałatką z pieczywem. Naparzyli herbaty i podali ją w takich śmiesznych miseczkach zamiast w szklance czy kubkach.Potem pojechaliśmy z Sirogą po piwo ''Szahterskoje nasze'' czyli nasze górnicze.
Co ciekawe piwo szahterskie wystepuje w różnych wariantach można je dostać w butelkach szklanych zielonych i brązowych w puszkach i plastiku 1L 1,5L i 2LZbliża się wieczór, chłopaki wracają jeszcze do roboty wywalać gróz z poddasza ja tymczasem zwiedzam pozostałą część kurortu puki coś widno.
Rano o 8 chłopaki zaczynają robotę jemy śniadanie, pomagam im trochę znosić worki z gruzem czekając aż Siroga wróci z marketu budowlaneg, zostawiłem u niego w aucie kabel z ładowarką. Ponoć za chwilę wróci, mija godzina, dwie gdzieś go wcieło na dłużej, pomyślałem sobie przecież tu jest 3 razy taniej kupie sobie nową. Pakuje swój majdan i żegnam się z chłopakami, ciekawe jaki będzie efekt końcowy ? ale na pewno już nie taki klimatyczny jak teraz!! CDN
fajnie opisujesz swoją wyprawę...podoba mi sie
OdpowiedzUsuńDzięki, cieszę się że się podoba, jednak jeszcze daleko do ideału ;)
UsuńPozdrowienia od miłośnika piętrusiów, czerwcowych maków, Leninków i kurortów widmo! Dawaj dalej - często i dużo! :)
OdpowiedzUsuńBędzie będzie, od czytania Jabolowej wszystko się zaczęło :D
OdpowiedzUsuń