Gruzja - Shatili gruzińskie Machu Picchu (2023)

 Shatili już miałem w planach w zeszłorocznym wyjeździe na kaukaz, lecz zabrakło czasu przez różne, często spontaniczne misje poboczne. Po opędzlowaniu Armenii zostało mi kilka dni do wykorzystania, staję więc przed wyborem, albo Shatili albo próba wjazdu do Azerbejdżanu droga lądową z Rustawi, tzw "krasnym mostem" Gdzieś słyszałem wzmiankę że może być już otwarta. Wyrobiłem sobie e-wizę zawczasu, cóż mi szkodzi to sprawdzić ? Niestety granica od czasów covidowych dalej nie działa, a przynajmniej jest mocno ograniczona. Szansę widziałem w ciężarówkach które są przecież przepuszczane, ale z tego co mówili pogranicznicy, mogę przejść tylko w jedną stronę a wracać będę musiał samolotem. Taka opcja nie wchodzi w grę, zbyt czasochłonna i nie wiadomo czy udało by mi się znaleźć na szybko lot powrotny w rozsądnej cenie. Zatem dylemat dokąd pojechać, rozpływa się w nirwanie.  

Tego samego dnia jadąc główną trasą na Władykaukaz, udało mi się dotłuc do Zhinvali i też tam, nieopodal rzeki, stawiam mój śmieszny namiocik. 


Zakupione w pobliskim sklepie, mrożone pierożki chinkali radośnie pyrtają sobie w garnuszku, towarzyszy im warkot prymusa i koncert cykad.


Po porannej przekąpce w rzece, wyciągam kciuk i zatrzymuje się mitasubiszi z podnośnikiem koszowym, mówię dziadkowi dokąd jadę - Wskakuj ! Rozmowa się toczy na różne tematy, w końcu tak kukam na mapę, i się okazuje że jedziemy w złym kierunku 😓 Wysiadam szybciutko i muszę nadrobić ok 50 km w plecy. Złapać się daje jeszcze wywrotka i gaz rozwożący chleb. Im dalej w stronę Shatili tym bardziej ruch samochodowy zamiera. Maszeruje może z 2 godziny i zupełnym fartem zatrzymałem marszrutkę która kursuje raz na kilka dni do miejsca mojej destynacji.  

Zatrzymujemy się przy ostatnim sklepie, nosząc piętno uprzedzeń z Polski, pytam się kierowcy czy mogę sobie dziabnąć piwko w autobusie, a ten się śmieje że obowiązuje limit do 30 litrów 😂

Trasa okazuje się w nie nagminnym stanie, dość daleko ciągnie się asfalt, a gdy zaczyna się szutrówka widać że świeżo co równana. Jeszcze kilka lat temu coś co można było nazwać drogą, istniało tylko na mapie. Miejsce coraz bardziej popularne turystycznie, wymusza pewne przedsięwzięcia.

Potężne góry Kaukazu zapierają dech w piersiach i ciśnienie w uszach.

Tak przyglądam się marszrutce i okazuje się że "kaczucha" musiała kiedyś jeździć w Polsce, jeszcze zachowały się napisy. 😀

Poznaje Alicje z Katowic, która co roku przyjeżdża tutaj do swojej znajomej Gruzinki, aby pomóc w organizacji wycieczek konnych. Jest tak zafascynowana tutejszą kulturą,że znając już dobrze rosyjski, próbuje dodatkowo opanować ten trudny chrząkający język. Mi z gruzińskiego najbardziej przypada do gustu słówko "bidzio" oznaczające - chłopak, nie raz używane jako przecinek w zdaniu 😉


I oto jest nasza wioska warowna ukryta w śród gór Kaukazu przy granicy  z Czeczenią. W 2007 trafiła na listę UNESCO, mimo stopniowo postępującej komercjalizacji, zimą wioska jest całkowicie odcięta od świata. W murach twierdzy nadal żyją rdzenne rodziny, liczące ok 22 mieszkańców. Znajoma Alicji prowadzi tu również klimatyczne kwartery do wynajęcia, które mieliśmy niebywałą okazję zobaczyć od środka. Część wieżyczek jest ogólnie udostępniona do samodzielnego zwiedzania, można śmiało buszować po drewnianych schodkach i tarasikach.

Szczątki mostu, ponoć jeszcze rok temu był cały, widocznie wiosenne roztopy tak go załatwiły.

Przed zmierzchem chcę jeszcze zwiedzić znajdujące się ok 3km od Shatili, zbiorowe groby Anatori. W czasach epidemii dżumy, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się zarazy,  chorzy mieszkańcy wioski udawali się tam aby spędzić swoje ostatnie dni.



Jałmużna za duszę zmarłych. Korciło by trochę podwędzić ale pogranicznik pilnie obserwuje mnie przez lornetkę od samego początku 😂

Kawałek dalej już jest Czeczenia, więc tylko sobie pomachaliśmy z daleka. A tutaj znajduje się posterunek.


Ciekawe ile kosztuje wynajem takiej buchanki ?

Pani krowa ochoczo pozuje do zdjęć.

Następnego ranka zwiedzamy pozostałe zakamarki warowni.

Indy to ty ?

Ooo a tu ktoś sobie użył Leninka do budowy chałupy 😅

Elektrownia wodna z której to zasilana jest cała wioska.

Eh na prawdę bardzo mi szkoda że nie mogę zostać tu dłużej, kto wie może bym opanował jeździectwo jako nową umiejętność ? Kierowca i tak poczekał na mnie 30min dłużej niż powinien. Następna marszrutka dopiero za 4 dni. Żegnam się więc z Alicją, fajnie by było spotkać jeszcze kiedyś tak pozytywną postać. 😉


Ostatnie niecałe dwa dni spędziłem nad morzem czarnym w miejscowości Magnetiti / Ureki gdzie na plaży, można tarzać się w czarnym pasku magnetycznym, z tego co czytałem o prozdrowotnych właściwościach. 

Krowy również nie stronią od plażowania.

A tu jakiś desantnik lata sobie na spadochronie przywiązanym do motorówki.


Zostaje kilka godzin do odlotu, pozbyłem się rezerwy 92 od prymusa żeby nie robili mi problemów na lotnisku. Nagle zrywa się ulewa którą jestem zmuszony przeczekać na CPNie zaledwie 4km od portu lotniczego Kutaisi.

I żeby było śmiesznie, po wylądowaniu na Ławicy w Poznaniu, okazuje się że pomyłkę bagaże wszystkich pasażerów poleciały do Pragi. 😂 3 godziny stania z znerwicowanymi ludźmi w kolejce do spisania protokołów. Moja sytuacja jako miejscowy nie była jeszcze taka zła, gorzej mieli przybysze z dalszych stron. Na szczęście po 3 dniach mój plecak był już do odebrania na lotnisku. Personel poinformował mnie że w związku z zaistniałą sytuacją przysługuje mi prawo do darmowego parkingu, no fajne ale ja już zaparkowałem 2 km dalej. 

Koniec

Komentarze

  1. Dobrze ze bagaz polecial do Pragi dopiero na powrocie! Bo 3 dni w Gruzji bez plecaka to by bylo mega niefajnie....

    OdpowiedzUsuń
  2. Ponoć linia ma w takim przypadku pomóc zorganizować bagaż zastępczy, ale jak to się ma w praktyce, nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja za to ostatnio opuściłem Azerbejdżan drogą lądową i wjechałem do Gruzji. Wolno to robić tylko w takim kierunku, na odwrót nie ma mowy (za wyjątkiem ciężarówek). Żeby było ciekawiej to mnie musiał jeden kierowca odwieźć do granicy, przeszedłem na pieszo, a po gruzińskiej stronie czekał na mnie drugi kierowca. Żaden z nich by nie mógł przekroczyć tej granicy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Abchazja cz.1 - Akarmara niknące w oczach górnicze miasteczko 2024

Rosja - Karaczjo-Czerkiesja 2024

Obwód Kaliningradzki cz.1 pierwsze zetknięcię z Rosją 2024