Łotwa cz.2 - Baterie Aleksandra III, zakład remontowy w Lipawie 2024

Pod wieczór dojeżdżam do plaży usianej bunkrami, żywej duszy niema, więc rozkładam moje krzesełko wędkarskie i sącząc browara, obserwuje fale Bałtyku rozbijające się o beton powysadzanych baterii. Cudowny spektakl nie trwa jednak długo, zaczynają kręcić się jacyś ludzie. Rano okazało się że to miejsce musi być kultowe wśród niemieckich kamperów.  Postanowiłem zrobić przekąpkę w morzu, był to początek czerwca wiec woda była jeszcze chłodnawa, ale jak ma się lata morsowania za plecami nie robi to większej różnicy 😅






Baterie zbudowano pod koniec XIX wieku na polecenie Cara Aleksandra III. Jenak fortyfikacje okazały się błędem strategicznym i nie zdążyły brać udziału w żadnej bitwie. W 1908 magazyny prochu, podziemne pomieszczenia i baterie artyleryjskie wysadzono w powietrze, natomiast działa przetopiono lub przewieziono do twierdzy Kowieńskiej.




Ah jak ten beton jest malowniczo porozrzucany




 

Niektóre bunkry są ciekawie przyozdobione






Majestatycznie wystające kikuty po śrubach do których było przykręcone działo



Babuszka gapiąca się na morze to jedne z niewielu tutaj graffiti które nie jest aktem wandalizmu a prawdziwą sztuką 😍 Kto wie może to matka poległego marynarza którego zabrała otchłań Bałtyku ?




Nieźli akrobaci sobie drabinkę sklecili , ale żeby wejść na górę to już nawet mnie przerasta 😅




W Lipawie wszędzie można potknąć się o bunkry, o całe baterie i o te pojedyńcze


A tymczasem wracam znów do portu,  bo wczoraj zabrakło czasu by zwiedzić całość. Tym razem nie bawię się w tańcu i wchodzę przez dziurę w bramie od głównej ulicy. Wczoraj była deszczowa aura za to dzisiaj słoneczko rekompensuje przemoczone buciory.

Na drugiej części portu oddzielonej płotem, kręcą się jacyś pracownicy, więc będzie więcej skradania. Przeczołgałem się pod siatką i szybciutko wskoczyłem przez jakąś rurę do olbrzymiej hali. 

Gdzieś tam w krzakach chowa się wrak żaglówki




W środku panuje nie samowita akustyka od krzyku przelatujących mew.


Dla lepszej perspektywy wdrapałem się na balkonik, uważając przy tym żeby nie strącić żadnej cegły i nie narobić hałasu. 


W sumie mogłem się wdrapać i zobaczyć co jest pod pokładem może puszki z kawiorem ?





Zachowała się jeszcze mapka silnie uprzemysłowionego związku radzieckiego


Przedzierając się przez krzaki trzeba uważać na barszcze Sosnowskiego

Docieram do biurowca widocznego od frontu głównej ulicy. Jest tuż przy budce ciecia, nie mam pewności czy ktoś tam siedzi, ale jakoś udało się przekraść i nie wpaść w kadr kamery. 

Na parterowym korytarzu zacna wystawa propagandówek, aż chciało by się zwinąć jedną do domu.









Szafa pancerna może jeszcze skrywa jakieś tajemnice




Na kolejnych piętrach schemat się powtarzał porozwalane dokumenty i meble biurowe



A to co za gagatek się tu pałęta ? Gdzie jest ochrona ?


Moje ulubione maseczki zawsze podnoszą punktacje






A to wygląda znajomo



Co to mogła być za dziwna aparatura ? Albo coś do wywoływania zdjęć a może do badania wzroku ?




Sala wykładowa





Widok z dachu

W tej tubie trzymano niegdyś radzieckie okręty podwodne


Na odchodne warto nacieszyć oko przepiękną cerkwią św. Mikołaja ,wśród blokowisk z wielkiej płyty w Lipawie. Nie byłem w środku ale słyszałem że wnętrze jest bardzo skromne, ponieważ wszystkie cenniejsze rzeczy zostały wywiezione w głąb Rosji.


Półwysep na jeziorze Lipawskim, pełno tu wędkarzy


Wracając już w kierunku Polski przez Litwe, namierzyłem taką oto biesiadke , komary już nie gryzły, było tak przyjemnie aż szkoda jechać dalej, no ale do wieczora jeszcze daleko by zostać na noc 😕




Po drodze na Mazurach odwiedzam śluzę w Leśniewie Górnym. Konstrukcja imponująca acz niedokończona i źle zaprojektowana ze względu na zbyt ciasne wymiary dla jednostek pływających. Wg planu Hitlera kanał mazurski miał połączyć Jezioro Mamry z Bałtykiem.




W sezonie miejsce dość gęsto oblegane przez turystów, zrobili tu park linowy, nie mogłem nawet sobie spokojnie fotografować bo jakaś grupka musiała se zjechać z tyrolki.

Odwiedzam też przy okazji Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej w Olsztynie, tzw "szubienice" które namierzyła Buba wracając z corocznej pielgrzymki przygranicznej. Również i jemu dostało się wylewem frustracji lokalnego "patriotyzmu" w kontekście ostatnich wydarzeń na wschodzie.






KONIEC





Komentarze

  1. Muzea nie mają tylko propagandówek, co tu zostało... Szkoda, bo pewnie za jakiś czas to się rozpadnie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Abchazja cz.1 - Akarmara niknące w oczach górnicze miasteczko 2024

Kirgistan cz.1- Lot do Biszkeku i pensjonat "Słoneczny brzeg plus" (2023)

Ukraina w czasie wojny cz.5 - Wiłkowo i wino nowak